Czas w drogę

Tydzień w Polsce dobiega końca.
Nie planowałam nic oprócz tego, co dla mnie zostało zaplanowane 🙂
Czas spędzony z Rodziną. Niezapomniane spotkania, fajne rozmowy, piękne fotografie, cenne, nieoczekiwane podarunki. Szkoła asertywności.
Spokój.
Wiele nowych doświadczeń, lekcji o sobie.
Czereśnie, agrest, słonecznik i bób…

Red berries <3

Red berries <3

Delektuję się wszystkim. Przed nami ponad 500 km na polskich drogach. Będę się starać delektować i tym 🙂
Więcej opowieści dziwnej treści już wkrótce. Nie obiecuję kiedy, bo mię to stresuje.

:-*

/Kasia

p.s. Daj sobie spokój.

Följ ZebraZone via e-mail

Dina uppgifter stannar hos mig! <3

3 thoughts on “Czas w drogę

  1. Skad ja to znam!! Mam podobnie. Ale ja tam juz nie mam domu. Podczas pobytow mieszkam w mieszkaniu po rodzicach ale to nie jest moj rodzinny dom. Ale mimo wszystko ciesze sie kolorem nieba, zapachem sklepu spozywczego, chodze na cmentarz, szukam dawnych sciezek ale juz od dawna ich nie ma. Szerokiej drogi Kasiu, do uslyszenia.

    • Dawne ścieżki, Marylko, są we wspomnieniach. Może muszą być do chwili, kiedy wydepczemy sobie nowe? Mam wrażenie, że często nasza pamięć bawi się z nami, igra z faktami, że nasze wspomnienia zmieniają się w jakiś sposób razem z nami.
      To wielkie szczęście, mieć gdzie wracać. Jeszcze większe móc ze sobą przynieść na to “stare” miejsce coś nowego. Doświadczenia. Nowe horyzonty. Świeżość.
      Pa!

  2. Czasami chcialoby sie miec specjalny GPS aby powrot z urlopu przebiegl sprawnie, aby trafic z powrotem , w to samo miejsce, do pracy i odnalezc sie w niej. Niby takie proste… a jednak. Urlop – szczesliwi Ci co maja te mozliwosc, dwa tygodnie a moze nawet piec. Powrot do pracy- szczesliwi Ci co maja do czego wracac. No tak, nie wszystkim to dane, moze sami zrezygnowali, moze nie ma juz dla nich miejsca… w najlepszym razie znalezli cos bardziej atrakcyjnego, bardziej dla nich. No i tu mozna im pogratulowac! Ale… czy tak latwo znalezc nowa prace, czy tak latwo sie w niej zaaklimatyzowac, wszystko nowe, otoczenie , szefostwo, nowi wspolpracownicy itd, nowe wyzwania… Wlasciwie to chyba wszyscy co byli na urlopie, mieli wakacje, w innym srodowisku, w innym miejscu, jakby nie sa ci sami co przed urlopem. Caly zaklad sie odmienil, jakby “nowi” ludzie przyszli do pracy. Moze sami nie wiedza o tym nawet, moze doswiadczyli czegos co ich wzmocnilo. A jezeli to cos przykrego? To moze znajda sami sile i droge aby to przekuc na cos budujacego. Tak, to byloby prawdziwe wykorzystanie lata, dla wlasnego rozwoju i dobra… 🙂
    Idealny sposob myslenia , ha, wszyscy z koncem lata stana sie lepsi, beda bardziej przyjazni, serdeczni, pomocni, wyrozumiali, stesknieni za towarzystwem swoich wspolpracownikow, usmiechnieci, pelni ciekawych pomyslow, pelni energii … Uwaga ! Wracam i mam tyle energii, pozytywnej oczywiscie, ze czuje sie jak na skrzydlach. Prosze mi zrobic miejsce, jak bede ladowac. Takie lagodne ladowanie , rozumiecie, lagodny poczatek … I tak sobie mysle, przed tym powrotem z urlopu, odnowiona po czasie wolnym i mam nadzieje, ze podobnie czuja sie tez inni, ktorych spotkam … Wszystkim tego zycze , z serca ! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *