Rok ciała.

Czy rok to dużo, czy mało?
To zależy, czy się właśnie zaczyna, czy też kończy. Nie prawda?
Gdy jest przed nami wydaje się wiecznością. Gdy właśnie minął, zaledwie chwilą.

Dla mnie mija właśnie rok.
Rok ciała.
Rok pracy nad zrozumieniem tego, że psychika i ciało są nierozdzielne.

Można w to wierzyć lub nie. Można to nawet rozumieć, intelektualnie, ale być beznadziejnie odłączonym od swojego ciała. Używać go jako wehikułu do przenoszenia mózgu z miejsca na miejsce i werbalizacji myśli.
A nasze ciało to otwarta księga naszych emocji.
Ból głowy = stres
Rozstrój żołądka = stres
Brak apetytu = stres, lub miłość
Napięcie w ramionach = stres

Leki przeciwbólowe i probiotyki, chociaż doraźnie pomagają i zmniejszają dyskomfort cielesny, nie rozwiązują problemu, który trawi psychikę, który nas zjada od środka. Poza tym łatwiej jest przecież wyspowiadać się w okienku przychodni rejonowej, że się ma kłopoty z zatwardzeniem, niż przyznać się do palącego uczucia beznadziei, która zalewa nas od środka.
A co? Może nie?

Co by było, gdybyśmy młodzież szkolną zaczęli uczyć kontaktu z ciałem i sposobów na aktywny relaks zamiast mierzyć im czas na 300 metrów przez płotki?

Mój rok wytężonej pracy daje owoce. Póki co jeszcze wątłe i w małych ilościach ale nie poganiam ciała. Wiem, że mu to nie służy…
Piękne moje ciało. Jedyne.

2014-04-12 12.00.15

Do usłyszenia następnym razem. A teraz pamiętaj: daj sobie spokój.
/Kasia

P.s. Moja oda do ciała napisana pół roku temu. (klik)

Följ ZebraZone via e-mail

Dina uppgifter stannar hos mig! <3

6 thoughts on “Rok ciała.

  1. Ze wzgledu na moj wykonywany zawod (dla nie wtajemniczonych podaje ze jestem pielegniarka paliatywna,czyli innymi slowy pracuje z ludzmi ciezko chorymi na choroby nowotworowe ) nauczylam sie dosyc wczesnie ze cale nasze jestestwo sklada sie z ciala, ducha i duszy. Zawsze i to zawsze tak bylo,jest i bedzie. Ale przez wiele lat takie podejscie do sprawy nie dotyczylo mnie osobiscie tylko moich pacjetow!!! Bylam wtedy dosyc mloda no i oczywiscie niesmiertelna. Nie zaglebialam sie zbytnio w problemy ktore mnie bezposrednio nie dotyczyly,zylam lekko i dosyc powierzchownie i nawet “szczesliwie”. Zylam dla innych i przez innych. Wywiazywalam sie z moich obowiazkow zarowno w zyciu prywatnym jak i zawodowym,bylam matka, zona, kochanka i powielalam zachowania innych,znanych mi kobiet z ksiazek, filmow,czasami z rzeczywistosci. Jestem niezmiernie dumna z siebie,ze w pewnym momecie przyszlo przebudzenie i ze zaczelam poznawac sama siebie i nad soba pracowac. Idzie ciezko i mozolnie ale jestem na dobrej drodze. Usciski

    • Wspaniała historia. Kilka zdań. Kwintesencja i młodości/nieśmiertelności i tego schematu, w jaki wiele z nas wpada. Powielamy to, co widzimy. Trudno się dziwić.
      Ilu z nas żyje PRZEZ INNYCH I DLA INNYCH. To piękne, szczytne, bohaterskie. Niektórzy nawet umierają szczęśliwi. Ale nie wszyscy. Bo to tak, jakby nie zaprosić panny młodej na ślub, to życie “bez siebie”…
      Buźka :-*

    • Dziękuję :-*
      Piękna, bo i nasza relacja z własnym ciałem powinna być piękna. To najintymniejszy związek w naszym życiu. Tymczasem albo traktujemy ciało jako oczywistość albo jako balast. To smutne. Ale wszystkiego można nauczyć się od nowa 🙂

  2. Przeczytalam i zatkalo mnie totalnie. Wlasnie w ubieglym tygodniu doszlam do takiego samego wniosku. Moja glowa chce ale cialo nie ….a caly czas myslalam ze mozg napedza nas do dzialania a cialo ma sluchac. Ale niestety tak nie jest. To jest jednosc.Ucze sie juz pare miesiecy sluchac mojego ciala ktore naprawde daje sygnaly kiedy trzeba sie zatrzymac….Dzieki za ten post Kasiu

    • Wspaniałe wieści Ewa! Relacja psychiki z ciałem to symbioza. A nie przepychanka.
      Siłą umysłu możemy zdziałąć wiele. I na dobre, i na złe. Warto w ciele widzieć swojego sprzymierzeńca, a wszystko będzie łatwiejsze.
      Wstawanie rano, zdrowe odżywianie, ruch. To się robi dla siebie, prawda? 🙂
      Udanego dnia 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *